Bajka hinduska
Na brzegu świętego Gangesu, pośród murowanych kolumn, pod niebotycznym
stropem świątyni wznosił się przepotężny posąg Buddy cały ze złota. Sześć
rąk posągu - po trzy z każdej strony - świadczyć miało o tym, że Sakkia-Muni
poznał wagę wszelkiej rzeczy i że potrafi obronić swoich wiernych przed
zakusami fałszywych bogów.
Tłumy nędzarzy z najdalszych zakątków kraju ciągnęły do świątyni w
nadziei, że wielki Budda otoczy ich swoją opieką i ulituje się nad ich
nędzą.
Lament wygłodniałych kobiet i dzieci wzmagał się coraz bardziej i
docierał aż do pałacu maharadży.
Zaniepokojeni tym bramini naradzili się pomiędzy sobą i jeden z nich,
stanąwszy pod posągiem Huddy, zawołał:
- Uciszcie się, ludzie! Nie jesteście warci łaski, którą zsyła wam
wielki Sakkia-Muni! Oto wczoraj, gdy karawana złożona z pięciuset słoni
wiozła pożywny ryż dla naszego kraju, stał się cud i ryż przemienił się w
stado gołębi. Wiedzcie bowiem, że im mniej będziemy mieli żywności, tym
prędzej pogrążymy się w Nirwanie.
Potem wyszedł drugi bramin i rzekł:
- Sto okrętów wiozło tłuste ryby, które miały zaspokoić wasz głód, ale
stał się cud i ryby przemieniły się w nietoperze. Tak oto wielki Budda
stara się przybliżyć was do Nirwany.
Trzeci bramin powiedział:
- Widziałem na własne oczy tysiąc wozów na pełnionych bawełną, którą nasz
Maharadża sprowadził, abyście nie chodzili nadzy. Ale stał się cud i
bawełna przemieniła się w babie lato. Gdy pogrążycie się w Nirwanie,
wspomnijcie modlitwą wielkiego Buddę czyniącego cuda.
Zgromadzone tłumy w milczeniu potakiwały głowami, a w końcu przestały
lamentować i szemrać, albowiem Nirwana - ów błogi odpoczynek w niebycie -
był najgłębszym pragnieniem każdego prawowiernego buddysty.
Ale wtedy właśnie stała się rzecz najmniej spodziewana. Huknął grom,
przemknęła błyskawica, świątynia zatrzęsła się w posadach i złoty posąg
Buddy przemówił ludzkim głosem:
- Słuchajcie, ludzie! Nie wierzcie braminom! Bramini kłamią! Bawełnę,
ryby i ryż zwyczajnie rozkradli. Nie było żadnego cudu. I w ogóle cudów
nie ma!
Wówczas najstarszy z braminów wysunął się do przodu i zawołał:
- Mylisz się, przepotężny władco świata! Bo czyż nie jest cudem to, że
twój złoty posąg przemówił? Czyż ten cud się nie zdarzył?
- Owszem - powiedział Sakkia-Muni, podczas gdy tłumy w świątobliwym
uniesieniu padły na twarz - owszem, ale tylko jeden jedyny raz. Musiałem
przecież cud ten uczynić, albowiem nie mam innego sposobu przekonania ludzi
o konieczności racjonalnego myślenia.

Czytany: 2245 razy


=>

Najnowsze















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ