Pod jedną gwiazdką
Przepraszam przypadek, Ĺźe nazywam go koniecznoscia.
Przepraszam koniecznosc, jesli jednak się myle.
Niech sie nie gniewa szczescie, Ĺźe biore je jak swoje.
Niech mi zapomna umarli, ze ledwie tla sie w pamieci.
Przepraszam czas za mnogosc przeoczonego swiata na sekunde.
Przepraszam dawna miłosc, ze nowa uwazam za pierwsza.
Wybaczcie mi, dalekie wojny, ze nosza kwiaty do domu.
Wybaczcie, otwarte rany, ze kluje sie w palec.
Przepraszam wolajacych z otchlani za płyte z menuetem.
Przepraszam ludzi na dworcach za sen o piatej rano.
Daruj, szczuta nadziejo, ze smieje sie czasem.
Darujcie mi, pustynie, ze z lyzka wody nie biegne.
I ty, jastrzebiu, od lat ten sam, w tej samej klatce,
zapatrzony bez ruchu zawsze w ten sam punkt,
odpusc mi, nawet gdybys był ptakiem wypchanym.
Przepraszam sciete drzewo za cztery nogi stołowe.
Przepraszam wielkie pytania za małe odpowiedzi.
Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi.
Powago, okaz mi wspaniałomyslnosc.
Scierp, tajemnico bytu, Ĺźe wyskrobuje nitki z twego trenu
Nie oskarzaj mnie duszo, ze rzadko cię miewam.
Przepraszam wszystko, ze nie moge byc wszedzie.
Przepraszam wszystkich, ze nie umiem być kazdym i kazda.
Wiem, ze poki zyje, nic mnie nie usprawiedliwia,
poniewaz sama sobie na przeszkodzie.
Nie miej mi za złe, mowo, ze pozyczam patetycznych slow,
a potem trudu dokładam, zeby wydaly sie lekkie.

Czytany: 14902 razy

R E K L A M A

=>