Koń w kinie
Pewien koń, kiedy mu się znudziło jeść paszę,
zbiegł ze stajni na miasto i do kina zaszedł.
Kupił bilet w okienku, usiadł w pierwszym rzędzie
i, chrupiąc czekoladkę, myśli, co to będzie.
Właśnie w kinie dawano film paramantyczny,
udźwiękowiony, barwny, superniebotyczny.
Najsamprzód tłusta klempa gziła się w łazience
i dyszkantem śpiewała, że umyje ręce.
Potem auta rzęziły i strzelał rewolwer,
i ktoś do klempy tłustej śpiewał "e;Ja cię porwę"e;.
W drugim akcie, jak zwykle, w bostońskiej kawiarni
dwaj Murzyni płakali, że są tacy czarni,
a wreszcie, gdy szczęśliwie wszystko ukończono,
w wagonie śpiewał napis, że "e;Palić wzbroniono"e;.
Tutaj koń nie wytrzymał, krzyknął: - A, złodzieje!
Pędem uciekł do stajni i jeszcze się śmieje.



Czytany: 4626 razy

R E K L A M A

=>