Zaproszenie do płaczu
Przez Warszawę biegnę - szaleniec -
róşnych ludzi spotykam po drodze:
- W sprawie tego baletu w "e;Marlenie"e;.
Mówię: - Dobrze! - I nie przychodzę.

Koło Brackiej Lili Pagoda
kiwa do mnie ze swego fiata:
- Tutaj mam nutki. Pan słówka doda.
Biorę sto złotych. I przepadam.

Koło Jabłkowskich redaktor Chuchaj:
Numer dajemy już na maszynę.
Pan niech da tytuł. - Powiadam: - Mucha.
Biorę pięćdziesiąt. I ginę.

Dwa dni w "e;Zodiaku"e; szuka mnie Lolo,
Matylda trzy dni w "e;Simie"e;.
Nudzi mnie Lolo. Zęby mnie bolą.
Jak ma Matylda na imię?

W sprawie korekty dzwonił Pawliczek,
w sprawie wywiadu Fryde.
(Kiedyż to wszystko bomba zatłucze?)
Przez sen powiedziałem: Już idę.

I nie poszedłem. Ach, przyjaciele,
o których tylko się marzy,
chodźmy nad Wisłę w przyszłą niedzielę
popłakać trochę na plaży.

Nad baletami, nad piosenkami,
nad korektami, redaktorami,
dyrektorami, sekretarzami,
nad projektami, nad procesami,
nad całym krajem w górę nogami
bo tylko łza nie plami.



Czytany: 2348 razy

R E K L A M A

=>