* * *


Gotów iść w ziemię niegościnną, ciemną,
W jaki kraj mroczny, na strome wybrzeże,
Gdzie z góry Gades krańców świata strzeże,
Albo w pustynię, kędy się przewala
Na ląd mauryjska rozszalała fala.
Lecz ja tam nie chcę iść. Nadto był znojny
Mój żywot, dość mam tułaczki i wojny.
Wolę się w Tibur osiedlić, zestarzeć,
Zanim nawiedzi cicha śmierć, pomarzyć...
Lub do Kalabrii pomknąć. Tam wzdłuż wody
Modrej Galezu lśnią się owiec trzody.
Tam nie masz zimy, wiosny kwitną wieczne,
Do Baccha wzgórza śmieją się słoneczne;
Tam rośnie wino, jako na Wenafrze
Słodkie i wonne. Tam zostać na zawsze,
Wybierać lepszy miód niż na Hymede
I żyć w krainie najpiękniejszej w świecie.
Tam cicho zamrzeć. Na popiół, gdy spłonę,
Twe łzy się będą lać nieukojone.
Kiedy mię senność ogarnie, noc głucha,
Ktoś będzie wieszcza wspominać i druha.



(z Horacego)

Czytany: 1455 razy


=>