Zagadka
By rozwiązać zawiłą zagadkę istnienia,
Ukrytą w niedościgu ponadgwiezdnych stropów,
Skorzystam dziś z chytrego podszeptu natchnienia,
Kiedy Bóg powędrował aż do Etijopów.

Nie wie o niej z mądrości pożółkły pergamin
Jak czaszka, zawiedziona wszechwiedzy skarbnica.
Milczy o niej uparcie pisany gwiazdami
Ciemny dokument nieba z pieczęcią księżyca.

Nie mogły mnie też o niej pouczyć, niestety,
Syblllińskie witraże oprawione w ołów,
Gdzie w ciągu wieków spełzły prorocze wersety,
Płynące falistymi wstęgi z ust aniołów.

Więc wzbiję się w najwyższą siódmych niebios mrocznie,
Gdzie męka ma spod grzechów świętość mą wyzwoli
I z pratablicy tajną odczytam wyrocznię
Przy świętojańskim blasku własnej aureoli.



Czytany: 1998 razy

R E K L A M A

=>