Południe upalne
W ogłuchłym dziko, leśnym jarze
Śpi południowa spieka...
Żwir wyschłej strugi świeci w skwarze,
Jak biała wapna rzeka.

Upał, którego wiew nie przetrze,
Wsparłszy na nieboskłonie
Bławat nieb, zamknął w nim powietrze,
Jak w szafirowym dzwonie.

Drzewa, co cień i dzikie pszczoły
Gromadzą w swym pobliżu,
Wznoszą bez ruchu swe wierzchoły
Z ziemi, jak spiż ze spiżu.

Za skałą, która mchem zielona
Ogniowy żar wydycha,
Własną swą głuszą przerażona,
Paniczna cisza czyha.



Czytany: 2510 razy

R E K L A M A

=>