Beztroska
Śpiewając, hej! śpiewając, chwalę złotą żądzę,
Co całując mnie w usta budzi w zloty ranek,
Bym szukał, gubił wiecznie, nie znał, co przestanek,
Pytał wszystkich i pukał we wszystkie wrzeciądze.

Czego szukam? Co gubię, znajdując, gdy zbłądzę?
Szczęsnych przygód? Piękniejszych co dzień niespodzianek?
Zbieram siebie, hej! zewsząd, jak maliny w dzbanek,
Szczęśliwy, gdy swą pełnię dnia piękną osądzę.

Zgarniam życie, tak bujne, tak szczodre szalenie,
Dające skarb najwyższy: rozkosz i cierpienie,
Które zbiera miłośnie dusza-pokłośnica.

W każdym źródle chcę widzieć się cały i nagi,
Czcząc życie ufnym hasłem szaleńczej odwagi:
Prawica niechaj nie wie, co czyni lewica.



Czytany: 2040 razy

R E K L A M A

=>