Staff_Leopold - Jęk_wyklętych_zaułków .: Wierszoteka Ibki :.

Jęk wyklętych zaułków
O, Panie! Wszystko, wszystko jest daremne
Jak litość, która łzy leje nad nędza,
A myśl się błąka poprzez noce ciemne,
Jak pies, którego na słotę wypędzą.

Gorzkie są zmierzchy i dzień niewesoły,
I wszystkie serca dla cierpienia głuche
Jak dla modlitew nędzarzy kościoły...
Panie! patrz, wargi mam gorączką suche!

Jesień znów przyszła, nudna jak ból zębów,
Zgryzoty szare, cierpkie i jałowe,
Jak chleb żebraków pieczony z otrębów,
I nic dla tęsknot nad kamień pod głowę...

I wszystko złe jest, cokolwiek się stanie,
A pocieszenia nie masz ni nadziei
I żre ból ostry jako cierń w kolanie,
A obolałych powiek sen nie klei!

Jęk płaczu słyszę w zwiędłych drzew szeleście
I myśli moje są smutne jak słota,
Jak ciemne, wiecznie bez słońca przedmieście...
Pójdź, Panie!... Tam Cię wiedzie ma zgryzota...

Wyj jak pies, serce! Jak pies!... Jezu Chryste!
Skąd sił wytiwania?... Spójrz tam na mych braci!
Podłość, brzydota żre jak rak ich czyste -
Ach, niegdyś czyste serca!... Któż je troci?

Ty, Panie! Nędznych trunków wywar wstrętny
Kusi, odwodzi ich od Twej czeladzi!
Głód jest wymowny, gdyś Ty obojętny,
A zapomnianym rozpacz tylko radzi!

Miłość ohydna spazmu obietnicą
Na barłóg rzuca ich z uliczną dziewką!
Nora szynkowna - swatką, pośrednicą,
Grube przekleństwa - pieszczotą i śpiewką!

W rynsztoku, kędy ulica odludna,
Zwierzęcym człowiek śpi snem... Spójrz mu w rysy!
Jedna w nich myśl jest rozpustna i brudna,
Jako niechlujne na murach napisy!

Za późna zemsta zhańbionej miłości,
Bo nie zawróci nikogo z bezdroża!
Wstrętną chorobą gdy stoczy mu kości,
Wpisze go w bractwo wytrycha i noża!

A końcem jego będzie kaźń i kraty!
Gdy los łaskawszy - szpital lub przytułek!
Oto są straszne, beznadziejne kwiaty,
Które hoduje wyklęty zaułek...

Znajda głupawy, patrz, z duszy ostatkiem...
To także pszczoła wydarta Twej barci:
Po pijanemu spłodzony ukradkiem
Płód pijanicy z żebraczką bękarci!

Za tych wyklętych, spodlonych wyrzutków,
Których pięść krzywdy w twarz bije znienacka,
Niechaj brzmi dzikim wyrzutem pieśń smutków:
Modlitwa moja, jak krzywda, prostacka!



Czytany: 1610 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ