W mroku
Hej! wicher wyje, a las zwiędły ginie,
Cichy krok śmierci słychać w uschłe] trawie...

...Chłop się powiesił w opuszczonym młynie...
Dziewczyna dziecko utopiła w stawie...

Zmarzłe żebractwo jęczy u mój przyzby,
Ale nie wyjdę z swojej pustej chaty...
Starą pamiątkę, spłowiały gobelin,
Na ścianach swojej rozwiesiłem izby,
Nie, by przypomnieć miniony, bogaty
Przepych, co dzisiaj zszarzał, łecz bym szczelin
I szczerb nie widział, które w starym murze
Wykrusza wicher chłostą bezlitosną,
By mi mógł gwizdać w ucho: "e;Zwiędły róże,
A konający wciąż tęsknią za wiosną!"e;
Bo nie chcę widzieć, jak przez wąskie szpary,
Które wygryza zimny gniew cierpliwych
Kropel dżdżu, wpada dzień słotny i szary
I płacz drzew żółtych, co duszę oblata
Rozpaczą istot umarłych, nieżywych,
Z oddechem grobów myśli moje brata,
Z łkającym jękiem przysiada w szczelinie
I w obłąkanej zawodzi obawie:
Chłop się powiesił w opuszczonym młynie...
Dziewczyna dziecko utopiła w stawie...
Zżółkła gałęzią schorzałej zieleni
Uderza jesień chmurne moje czoło.
A nad topielcem wicher wodę pieni,
A nad wisielcem krąży kruków koło...

Smutek, tkacz czarnych myśli i bezsennych
Nocy, wyucza mię piosnek więziennych
I przypomina mi klęsk moich dzieje...
Hej! jak się wicher opętany śmieje!...
...Przez mórz umarłych ogłuchłe odmęty,
Z dalekiej drogi płyną me okręty...
Po fali czarnej, nieruchomej, gładkiej
Trupów przywożą me żałobne statki...

A raz mi ludzie jasną wieść przynieśli,
Że wielkie idzie na świat zmiłowanie,
Że pokój idzie po szumiącym łanie...
Mir niesie prorok pogodny, Syn Cieśli...

A statek wraca po długiej wyprawie
I wiezie trupów po głuchej głębinie...
A dziewka dziecko utopiła w stawie,
A chłop powiesił się w odludnym młynie...

A ci, co w pracy i męce się trudzą,
W łachmanach muszą iść pod strzechę cudzą...
A ci, co padli w zwątpieniu, nie wskrzesił...
A śpiący w smutku - w rozpaczy się budzą...
Proroku blady, smutny Synu Cieśli!...

Jak drzewa płaczą, strwożone śmiertelnie,
Jak wicher wyje... Chociaż jam tak szczelnie
Zasłonił okna i szczeliny ścienne,
Widma wcisnęły się do mnie jesienne...

Z pooranymi twardym bólem czoły,
Ze zwieszonymi dłońmi stają przy mnie,
Przeziębię, sine, dygocą na zimnie
I swe głębokie, czarne oczodoły
Wlepiają we mnie... Kiedy jesień wymnie
Liść dłonią wichru i błotem go skala,
To liść tak płacze i tak się użala
Niemym milczeniem zniszczenia, jak one...
Lecz ja nic nie mam dla was, umęczone
Duchy, co w dom mój wchodzicie bezludny.
Jam jak wy nędzny, bezsilny i brudny,
Próżno ku sobie przywołuję spokój...
Proroku smutny i blady, prorokuj!
Czary skalanych dusz miłością oceń,
Zmyj łzą, niech błysną blaskiem cudnych złoceń,
Podnieś raniący stopy twardy kamień
I pocałunkiem twych ust w chleb go zamień...
Dlaczego po nas twoja łódź nie płynie?
Gdzie dla tonących miejsce w twojej nawie?...
Czemu chłop w pustym powiesił się młynie,
A dziewka dziecko utopiła w stawie?...

Prośba, żebraczka z wyciągniętą dłonią,
Matka pokory mej, zgarbiona, chuda,
Wyszła przed próg mój z pochylona skronią
I wyczekuje cicho nie na cuda,
Ale na skromną jałmużnę pogody...
Bo już do chaty mej zajrzały głody,
Dusza ma kona... Dawniej me wspomnienia
Jasne schodziły przed wrota mej strzechy,
A prośba moja, w łachmanach odzienia,
Łzą wypraszała mi od nich uśmiechy,
Którymi żyła dusza... Dziś wichura
Już je wygnała i jesień ponura...
Nie wrócą... Prośba moja ciebie czeka,
Proroku blady, cichy... Czy daleka
Chwila, gdy będziesz obok mnie przechodzić
I dasz mi światła jasnego jałmużnę?
A jeśli będzie me czekanie próżne?

...Raz miał zły ojciec dzieci swe zagłodzić...
Dusza ma czeka, lecz przed mymi wroty
Przeciąga tylko głuchy płacz tęsknoty
I wicher wyje, a las zwiędły ginie,
Cichy krok śmierci słychać w uschłej trawie...

...Chłop się powiesił w opuszczonym młynie,
Dziewczyna dziecko utopiła w stawie...



Czytany: 2870 razy

R E K L A M A

=>