Pocałunki

I
Słońce, promienny pająk lata, złoto przędzie...
Miodną, lepką swą duszę ślą pszczołom konicze,
Mdlejące w złotej słońca z woniami gawędzie -
Pszczół skrzętnych, zabiegliwych tobie, łąko, życzę!...

Dziewczyno! Usta twoje słodkich czar krawędzie...
Szczęśliwy, kto na ustach swych wonne słodycze
Ust twoich ważyć będzie i rozważać będzie...
Ustom twoim, dziewczyno, spragnionych ust życzę!...

Masz miodną duszę łąki i łąki sny złote.
Bezwiedna piękność twoja ukrywa tęsknotę,
Która drzemie w twej piersi, marząc o rozkwicie...

Rozkwieć ją, a najwyższa rozkosz ją ugości!...
Bowiem ucząc się pierwszych całowań miłości
Umrze z nadmiaru szczęścia w ust błogim zachwycie...

II
Zdradziły ciebie, łąko, pocałunki-pszczoły!...
Czemuś swą słodycz kryła ulowi mojemu?
Czemuś skąpiła ustom mym, pojąc wzrok? Czemu?
Zdradziły cię mym wargom pocałunki-pszczoły!...

Wzrosłaś z bogatych, pysznych soków czarnoziemu -
Święto mym ulom rojnym! Dobry czas wesoły!
Zdradziły ciebie, łąko, pocałunki-pszezoły,
Żeś wzrosła z pysznych, drogich soków czarnoziomu...

Zdradziły pszczoły słodycz twą ulowi memu -
Święto mym ulom rojnym! Dobry czas wesoły!
Duszą miodu upiją się, słodkimi zioły!...

Czemu mi warg skąpiłaś, pojąc oczy? Czemu?
Żeś wzrosła z pysznych, drogich soków czarnoziemu,
Zdradziły moim ustom pocałunki-pszczoły!

III
Oblubienica mego przyjścia czeka,
Jako wiosenny, młody sad w rozroście...
Wonią powiewu kwiat mi swój przyrzeka
Lećcie, tęsknice, i same on proście!

Bo wychowała mu słońca opieka
Słodkie słodycze i wonne wonnoście...
O miodzie wargi me śnią, jak pasieka,
I w sad pragnieniem tajnym idę w goście.

Sad młody, kwieciem biały, słońcem złoty,
Ramion mi swoich gotuje oploty,
Gałęzie wonne, miękkie kwiecia wieńce...

I oto kroki swoje w pośpiech kuszę,
I oto w chciwość kuszę swoje ręce,
Bo mnie jabłonie czekają i grusze...

IV
Z nowiną pocałowań ku twym ustom lecę,
Izby twej duszy niosły przenajsłodsze wieści,
Żeś jest łan, ktory kłosem dojrzałym szeleści
I doszedł dla żniwiarza na słonecznej spiece.

Krasa twoja już szczęścia swego nie pomieści...
Szuka, kto by pożądał... Więc żar w sobie niecę...
Piersi twe, gołębice białe, chcą na wiece
Weselne, kędy słońce skrzydła ogniem pieści.

Nowinę pocałowań niosę-ć, że łan czerpie
Siłę, która go darzy słońce i oracze,
Izby swe szczęście widział w żniwiarzu i sierpie...

A co z wiosny czar krasy wzięło jeszcze w ziarnie,
Bezużyteczne, skąpe nie może trwać marnie,
Lecz musi wiośnie płacić młodej krwi haracze...

V
Usta swe niosę twoim ustom w darze,
Puchar przedziwną słodyczą nalany.
Upijem się nim, jako słońcem łany,
Obrzędu żniwa złociste ołtarze.

Dziwne pragnienie ukryte w nadmiarze -
Bowiem nie sycą nas przelewne dzbany,
Łakniem, plon mając w kłosach nieprzebrany,
My, pocałunków dojrzałych żniwiarze.

Lecz kiedy zbiorów ciężarna godzina
Przyjdzie, szczęśliwy spichlerz nie przeklina
Brzemion, pól trudem zgromadzonych wiernym:

Jeno bogatym szczęściem pełni swojej
O pożądliwych, głodnych ustach roi
I o złodziejach swym skarbom nadmiernym...




Czytany: 6357 razy

R E K L A M A

=>