* * *
Jesteś... lecz kędy?... Nieraz mi się zdało
żem cię za rękę brał, żem znalazł cię;
to było tylko snem, lecz ja w tym śnie
topiłem serce, duszę moją całą.

I szedłem dalej znów, znów twoja biała
ścigając marę, co podobna mgle
wstaje i niknie -- i budziłem się
ze snu, by znowu śnić, żeś wzięła ciało.

Tak schodził czas. Wiecznie przede mną szła,
lecz nigdy ty -- twa tylko mara złota,
tylko wstająca i niknąca mgła.

Tak zejdzie czas. I nigdy za Ĺźywota
mej dłoni ręka nie uściśnie twa --
jesteś -- lecz gdzie?... tu: tylko jest tęsknota.


Czytany: 1850 razy

R E K L A M A

=>