Jak po bezbrzeznym, modrym oceanie
Jak po bezbrzeĹźnym, modrym oceanie
żegluje okręt: tak ja teraz płynę
po bezgranicznym rozkoszy przestworze.

Dmij, namiętności szalony orkanie!
Z krańca do krańca, wszerz, wzdłuż niech przepłynę
to fal płomiennych niezgłębione morze...

A gdy już siły pruć fali nie stanie,
niechaj do portu owego dopłynę,
gdzie się na wieki żegna słońca zorzę.

Nie gorzkim będzie mi to pożegnanie:
na słodkie wody wspomnień myślą wpłynę,
na łonie śmierci skroń z uśmiechem złożę...


Czytany: 1509 razy

R E K L A M A

=>