Powrót
Wieczorny szkarłat na niebiosach
Szukał wciąż sposobu zbłękitnienia
I zbłękitniał. Niebo mży w twych włosach
Niebo z włosów spływa w mrok istnienia.

Niech no zalśni odrobina czasu
W bacznym oknie i w zawiłym jarze.
A na zawsze pójdziemy do lasu.
I poszliśmy. O czemże ja marzę?

Jaką z nieba mgłę do oczu tulę?
Był świt w liściach, a w obłokach - skrytki.
Kwitły chore na błękit - śniwuje
I nakrwione słońcem - złotolitki.

Drzewa przez sen bezkresami bredzą.
Cała w szumach - przyszłość i ustronie!
Czar twój - dreszczu sprawdziłem niewiedzą
Ust domysłem obadałem dłonie.

I byliśmy w pilnym trwaniu - sami -
Cień twój szukał na ziołach popasu.
A świat szumiąc mijał nad drzewami,
Aż przeminął... I wrócił do lasu...

Powrót świata dział się jednocześnie
W twoim domu - na oszklonych schodach -
W oczach dziewcząt, których los tkwi we śnie -
I w sąsiednich studniach i ogrodach.



Czytany: 1626 razy


=>

Najnowsze



















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ