Ta oto godzina
Zamarły róż okrzyki ku słońcu w wyżynie
I lasów rozechwianych śpiew - o samym śpiewie -
Szmer przykazań miłosnych w płomienistym krzewie -
Wszystko nagle zamarło w tej oto godzinie!

A życie wśród zamarłych tak łatwo się płoszy,
Że samochcąc przelana domyślnym strumieniem
Krew własna - purpurowym jest tylko stwierdzeniem
Tego, co już się stało!... o, stwierdzeń rozkoszy!...

Twój wybraniec dbający o cześć swej korony
Na miecz ją w swoich ogniach przetopił samotnie
I miecz ostrzem ku światu tak długo zwrócony
Zwróci teraz ku sobie - natychmiast, bezzwrotnie!...

Lecz jarzma wyczekiwań nie wdzieje na szyję,
Nikomu nie zawdzięczy przepychu swej męki!
Choć życie przyjął z ręki jakiegoś: "Niech żyje!" -
Śmierć - ów pokarm ostatni - przyjmie z własnej ręki!

Śmiało w ślepie zaziera szalonej ochocie:
On, co więcej zdobywa, aniżeli traci!
Niech mu dusza nie będzie leniwą w odlocie!
Niech się serce o jeden miecz jeszcze wzbogaci!



Czytany: 1675 razy


=>