Step
Wkoło mnie step chłonący własne uciszenie.
Wicher - rzekłbyś - z księżyca wybiega z szelestem
Zdaje mi się, żem ziemskie zatracił istnienie,
Że step śni, a ja - stepu snem przelotnym jestem...

Lęk mię chwyta, że ocknie się mój dziw uśpiony
I pierzchnę z jego oczu, ja - chwilowa mrzonka!
Lecz śpi mocno - a jego sen po nim się błąka -
Błąkam się, jakbym wpłynąć pragnął w nieboskłony!

Cień za światłęm, a światło sunie się za cieniem
Po ziemi, gdzie się w mroku zbłękitnia zieloność,
A tam do widnokręgów przykuta milczeniem
Czai się rozszerzona nocą nieskończoność.



Czytany: 1413 razy


=>