Madry i glupi
Mędrcy zawiedli nas bardzo. Ograniczony jest rozum.
Lecz jego brak zasadniczy jest, jak noc gwiezdna, bez granic.
Mój głupi milczy o wszystkim, jak milczą kwiaty pachnące,
i jest wysmukły jak jeleń, a w oczach ma uśmiech życia.

Jedynie milczące usta umieją mówić dotknięciem...
Przy egzaminie miłości mędrzec najczęściej przepada.
Słowami kaleczy nędznie miłosny sekret przyrody,
cytuje rzeczy czytane, zepsute zęby wyszczerza.

Mój głupi, nieoczytany -- gdy westchnie -- to wiosna wzdycha,
gdy taśmą zębów zabłyśnie -- skaczą światełka po ścianie.
Intelekt nie zmóżdżył jeszcze pachnących, złocistych tkanek
sandałowego posągu, który nie czytał Bergsona.

Mam w rękach ciało strumienia, pień drzewa, brzemię owoców.
Przyroda z kapryśną laską w ramionach tuli mnie krągłych.
Całując jej piękną skóre jestem sarniątkiem pod łanią
i tu doprawdy powracam po głupich z mędrcem rozmowach.

Mądry wyłysial nad książką. Tego mu nikt nie powróci.
Idzie od ignorabimus, zgarbiony, do ignoramus.
Obok są tory zielone. Tam głupi konno przejeżdża,
a włosy jego ze słońcem igrają jak równy z równym.

Pożółkły jak nieśmiertelnik, szeleszcząc kartami książek,
załamal się wśród zagadnień, bezradnie zakaszlał mędrzec -- -- --
Jęknął z miłości mój głupi -- odpowiedziały mu koty,
gwiazdy przez niebo przemknęły jak ptaki, jedna za drugą...



Czytany: 2962 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ