>> Najnowsze  >> Autorzy  >> Użytkownicy  >> Zaloguj 

Deszcz
Lubię film z deszczem w prologu.
Warkocze strug na szybach domu.
Mokrej sukienki zwis pod sznurem
I zmokłe twarze zadarte w górę.

Długa, ulewna, grzmiąca burza
Na wskroś pustego scenariusza.
Przed czynem i przed przewinieniem.
Przed kadrem w okno i zbliżeniem.

Tam gdzie kobieta siedzi w ciszy,
Albo telefon ślepo milczy,
Albo sukienka się ubłoci,
Albo dziewczyna z mostu schodzi.

Wszystko wypływa z jednej sceny:
Feralnie toczy się i pieni.
Jakkolwiek nudny jest i zły,
Film krzywdy nie uczynił by.

Więc kiedy słychać fałsz wymowy,
W kadrze mikrofon do połowy,
Albo w dialogu jakieś luki,
Zdradzają adaptację sztuki.

Gdy pojmiesz, że to złote lśnienie
Na mokrej rynnie jest złudzeniem.
Że na neonu odblask patrzysz
To wczytaj się w odbity napis:

Zapomnij mleko, krew, atrament.
Wszystko zostanie wypłukane.
Wyszliśmy z tego co wilgotne.
Synowie, córki aury mokrej.

I nic, i nic nie jest istotne.

Czytany: 368 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ