Kwarantanna
W domach zamknięci, jak w klatkach,
Trwamy, bo za progiem pułapka.
Tęskniąc za spotkaniem z człowiekiem,
Rozmowami, wspólnym śmiechem.
Czas mija, godzina godzinę goni,
A my czekamy, kiedy telefon zadzwoni.
Nadzieję zjedzmy na śniadanie,
nakarmmy myśli nocą rozchwiane.
Do obiadu dodajmy optymizm do smaku,
By nie czuć samotności posmaku.
Wieczorem... ja kolacji nie jadam,
Bo smutek na talerz się wkrada...
Ja wiem, to kiedyś wszystko minie,
I będzie pięknie, jak kiedyś... jak w kinie.

Czytany: 183 razy


=>