Kiedy się patrzy

w szary pejzaż,
licząc deszczowych kropel ślady
to, tak się pragnie dni słonecznych,
w których się błękit w górze pławi.

Śpiew słychać ptaków z drzew gałęzi,
a ciepły wiatr, za którym biegnę,
pieśń swoją kruszy na źdźbła trawy,
siada i słucha grania świerszczy.

Zieloność idzie wolnym krokiem,
aby nikogo nie zaskoczyć,
rozdzwania wszystko, co po drodze,
łyk marzeń stara się nam odkryć.

I choćby smutek drżał i płynął,
cegłami żalu dni kalecząc,
z martwych powstaje słodka radość,
w myślach rozkwita marzeń tęczą.

Maryla

Czytany: 162 razy

R E K L A M A

=>