Sztorm
Powiało kłębami wiatru znad Atlantyku,
Chłód rozbił na strzępy słup ciepłego powietrza,
Wśród pieniących się fal- fala olbrzym wyrosła,
Zielonkawa toń wzniosła się nad horyzontem.

Z grzmotami, błyskami i niebywałym rykiem
Szybciej od czasu płynie, podąża do brzegu.
Czy ten wodny potwór zwolni przed żółtą plażą,
Czy spieniona woda zmieni tu rzeczywistość?

Poszarzało, pociemniało wzburzone niebo,
Groza zawsze wytwarza osobliwy nastrój,
Nagły podmuch sztormu- jak malutkie muszelki
Na zalany wodą ląd -wielkie łodzie zepchnął.

Deszcz siecze, łączy się z wodnymi bałwanami,
Przestałam dzielić życie - na teraz i przyszłość
I do dziś nie wiem, czy to był gniew oceanu,
Czy nic osobistego- przyroda po prostu?


Czytany: 124 razy

R E K L A M A

=>