Zaglądam do dnia

a on pejzaże,
zasnuł tak szczelnie, że nic nie widać.
Nawet gałęzie drzew pod oknami
w tej szarej masie, uczą się pływać.

A ja na przekór błękitną strzałę,
utkaną z samych serdecznych myśli,
wypuszczam z dłoni. W przestrzeń już leci.
Niechaj rozpala uśmiechu iskry,

odmierza ciepłem godziny wszystkie,
wstawi się także za mgłą rozlaną.
Cóż ona winna, że tulić lubi,
strzępiasto-lotnym dotykiem ramion.

Maryla

Czytany: 120 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ