Ptakiem się wzniosę

ponad ten ranek
od lśnienia słońca cieplej się robi
choć chłód wciąż spina nagie konary
jakby to była bezcenna zdobycz

a gdy zawisnę gdzieś poza czasem
może zobaczę wiosny sukienkę
jak idzie w śpiewie pierwszych skowronków
śnieżną biel kwiatów trzymając w ręce

kiedy już będę gdzieś tam wysoko
skrzypnie mi furtka w twoim ogrodzie
kropelki światła rozpuszczą smugi
i od nich o mnie się w końcu dowiesz

Maryla

Czytany: 125 razy

R E K L A M A

=>