Gdzieś na linii horyzontu

zza mgły wstaje senne słońce
tyle robi przy tym wrzawy
że róż ponad szarość wspiął się

ze złotością zawarł układ
w tan ruszyły po niebiosach
a pył jaki po nich został
na toń cichej wody opadł

teraz będzie się kołysał
oranżowe smugi gładził
może obraz lśnień tych wszystkich
komuś w myślach dziś zostawi?

Maryla

Czytany: 88 razy

R E K L A M A

=>