Nielitościwa szarość,

zjawia się rankiem i jest,
bez okruszyny słońca,
podaje chłodu bilet.

Tak, wiem, że to jest jesień
i taka jej natura,
co gnębić lubi mgłami,
wśród liści wiatrem hula.

Po kątach pełno tęsknot,
jeszcze drga w nich koloryt,
dni liczą powtórzenia,
niejeden dzień deszcz roni.

Lecz, co to? Myśl o Tobie
zwabiła wiosny uśmiech,
porwała świat do tańca,
zdołała szarość unieść,

nadzieją oplątała
na wiosnę, błękit, słońce,
na miły ciepła strumień,
odgradzając od zwątpień.

Czytany: 86 razy

R E K L A M A

=>