MiraĹź
Jak tajemnicą dzieli się jego imieniem,
Szeptem, bo wstyd żyć późną - jesieni miłością,
Wrósł w jej sny, jej częścią jest, nie stał się wspomnieniem,

Za murem wciąż udawanej obojętności,
Zużywają się tarcze zegarów, czas chwilą,
Opowiada jego dowcip- z żarem, w błogości.

On na swej ścieżce życia wzrokiem ją omija,
Spleciony opatrznością, snami- z tamtą kobietą,
Zawiły ten ludzki los, a wina niczyja.

W dojrzałym życiu mało wydarzeń, pośpiechu,
Słoneczny blask nie musi codziennością się stać,
Marzenie może być tylko istnienia echem.

Miraż rozjaśnia mrok, warto marzeniami żyć,
We śnie przytula jego imię, ona chce śnić.

Czytany: 101 razy

R E K L A M A

=>