Porannie [SpĂłjrz!]

Spójrz! Ciepłem obrazu uśmiecha się niebo,
filuternie zgęszcza złocistość i oranż,
podpina pod chmury tchnienia delikatne,
szarość przełamuje, rozognieniem woła.

Zmienność tego światła znana jest, lecz co tam.
Łagodność przynosi, jakiś dziwny spokój,
a bezlistne drzewa wspinając gałęzie,
chciałyby to ciepło w swych ramionach poczuć.

Chłód. Trawy zbielały. Październik się zbiera,
w stronę wyjścia kroki kieruje z dnia na dzień.
Nie zaszkodzi jednak, gdy się pomyślnością
podzieli, przysiądzie z miłym sercu graniem.

Maryla

Czytany: 80 razy

R E K L A M A

=>