Lubię [kiedy słowa wierszem]

kiedy słowa wierszem
zakwitają już od rana,
można się z pogodą zmierzyć,
deszcz nie rzuca na kolana

w prośbach, które przecież niebo
i tak nie wysłucha wcale,
gdzieś odchodzą na bok smutki,
gorzkość westchnień, różne żale.

Samotności cień nie straszy,
nie uwiera, gdy lśni słońce.
Marzą mi wtedy łąki,
w które promień uśmiech plącze,

zieleń schyla się radośnie,
a to ciepło, które we mnie
harmonijnie się dostraja,
rośnie, rośnie, ogromnieje.

Maryla

Czytany: 67 razy

R E K L A M A

=>