Powoli, z dnia na dzień

przez październik idzie
jesień złotowłosa deszczu nam nie skąpiąc
wiatr coroczne harce uprawia z oddaniem
w taniec liść za liściem dość namiętnie prosząc

za bramą listopad niecierpliwie drepce
czeka z ogniem wspomnień w mroczność otulony
a ja jeszcze skrzydła pożyczam od wiatru
by promieni zapas na dni chmurne zdobyć

zagubić się cicho w złocistej godzinie
z błyskiem w oku patrzeć na pląs barwnych liści
spleść z podszeptów słowa czułe i słoneczne
w ciepłych wspomnień echo nuty serca wyryć

Maryla

Czytany: 70 razy

R E K L A M A

=>