Jesienna mgła poranna

Srebrna i chłodna mgiełka sunie
dreszczem obdarza traw kobierce
a przecież ona chce przytulać
ogrzać swą ulotnością przestrzeń

wie że to pora zmian jesiennych
raz słońce grzeje by za chwilę
cień wpełzł pomiędzy ciepło doznań
aby zakłócić czułość przylgnięć

rankiem gdy słońce zza chmur jeszcze
nie może jakoś się wygrzebać
a wiatr gdzieś przepadł w jakimś kącie
mgła jest władczynią wszechpotężną

zieleń traw biel pokrywa gęsto
kształty drzew stają się nieostre
śledząc to wszystko zza szyb domu
trudno się widowisku oprzeć

zaraz uniesie się zabieli
krajobraz cały bez litości
zniknie drzew szpaler dom sąsiedni
ja zniknę
niczym błędny ognik

Maryla

Czytany: 62 razy

R E K L A M A

=>