ŻYCIOWY PROBLEM
Rosną zamki i hotele,
Rozwijają się królestwa.
Do sielanki tak niewiele,
Mimo draństwa i kurewstwa.

Gdy w robocie człek już pada,
Czasem taka myśl zaświta:
Jaka dla mnie dziś jest rada,
By się dopchać do koryta ?

Żurnaliści i kamery,
Autografy, sznyt, wywiady,
Wiodą prosto do kariery,
Nikt zaszkodzić nie da rady.

Gdy ich widzę w TVN-ie,
Czasem mi w emocjach zgrzyta:
Co mam zrobić na mej scenie,
By się dopchać do koryta ...

Choćby banki, u stóp banki,
U stóp cała finansjera.
W bankach sejfy, w bankach fanki,
Więc się rodzi żądza szczera.

Zanim moje lata miną,
Jako Polak i łachmyta,
Komu maścić wazeliną,
By się dopchać do koryta ?

Zaś kobitki ? pełen wypas,
Co mnie zawsze upokarza.
Za frykasem stąpa frykas,
W adoracji dygnitarza.

Krew pulsuje, wzrok się ostrzy,
Próżny żal za serce chwyta,
Jaki wydać mam ja okrzyk,
By się dopchać do koryta ?

Błąkam się w zaułkach życia,
Już anemia patrzy w oczy,
Bliski płaczu, nawet wycia,
Brak sukcesu ku mnie kroczy.

Gdy co wieczór idę spać,
Dręczy myśl we śnie ukryta:
Co mam zrobić, kurwa mać,
By się dopchać do koryta ?

Czytany: 79 razy

R E K L A M A

=>