Balkonowe kwiaty
Was trĂłjka jest dzisiaj na moim balkonie
Wyczuwam i słyszę gdyż nieboskłon kona
Jak pełne miłości wciąż ze mną jesteście
Nie trzeba mi gości więc witam was gestem

Czułości szeptanej o zmierzchu pomroce
Łodygi głaskanej w deszczowe też noce
By miąższ waszych liści deszczykiem zraszały
Być może się ziści co serce żądało

O liście zielone w brązowe kropeczki
I brązem zdobione jak ciało dzieweczki
Odrosty nieśmiałe tak stóp moich bliskie
Owoce dojrzałe w świeźości przeczyste

Sonecie pisany w tej zmierzchu godzinie
Bądź chociaż czytany nim doba upłynie

Czytany: 14 razy

R E K L A M A

=>