I ja codziennie

gdzieś się wspinam,
zakręty ostre pokonuję.
Dzień, co miał szczęście wnieść, nie przyszedł,
lecz przejść udało się przez burze.

Okruchy ciepła trzymam w dłoniach,
za żadne skarby ich nie puszczę.
Płynie w nich sok nadziei, wiary.
Wiem, że i mogą ściągnąć uśmiech.

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 65 razy

R E K L A M A

=>