Jesień
przymusza do rozmyślań
deszczowych pytań niesie strumień
marzenia targa poryw wiatru
aż trudno czasem jest zrozumieć

gdzie tak naprawdę wzmocnień siła
i tkwi ziarenko pocieszenia
gdy cisza krzyczy czas rozgniata
czy uda się łut ciepła przelać

stajesz i zdaje się że wszystko
już poza tobą strat tak wiele
słodkie omdlenia serca dawno
poniosły słoną z czasem klęskę

jest nierealnie iść przez jesień
z kimś kto zagląda z troską w oczy
smak pozostawia ust na ustach
dotykiem cienie wszelkie płoszy

a przecież chcę jak zawsze chciałam
oparcie znaleźć w uczuć ogniu
otaczać się czułością co dzień
krok każdy barwą szczęścia podkuć

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 46 razy

R E K L A M A

=>