Urażony wrzesień
podniósł
wielki alarm, że się kończy.
Wiatr przywołał ? zgina drzewa,
siecze deszczem, jesień błoci.

Porwać chce to, co na drodze.
Litościwych spojrzeń nie ma.
Miażdży świstem, szarpie, moczy,
siłą drżenia z oknem zderza.

A ja, przecież nieść Ci słońce
pragnę zawsze, ciepło wplatać,
by dzień był znośniejszy nieco
i z uśmiechem obok siadał.

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 37 razy

R E K L A M A

=>