Podniebna podróż
Samolot wzbił się wysoko w powietrze,
Ziemię mlecznobiałe chmury pierzyną
Okryły, niebo to lazur i błękit,
Słońce ze lśniącą i promienną grzywą.

A nisko pode mną barwne krateczki
Miast, pól, lasów - widoczność doskonała,
A obok uśmiech jakiejś marzycielki
Przekonanej, że tu Boga spotkała.

Na niebie wyraźne smugi graniczne
Między dniem a nocą, jasność za nami,
-Mógłby Bóg tym ludziom pogrozić palcem-
-Pomyślałam -a przynajmniej czasami!

W tym lodowatym za oknem powietrzu,
Widoczne dzieło Boga pełne sensu,
Ognie świętego Elma łuną iskrzą,
Granat tonie w srebrzystym blasku.

W przestworzach ludzie rzadziej przebywają,
Mniej ludzkich emocji krąży tu w chmurach,
Widok mami, lecz nie bliżej do Boga,
Tu nadal jest bardzo blisko do ludzi.


Czytany: 67 razy

R E K L A M A

=>