ławeczka
siedzę dziś sobie na swojej ławeczce
trzy lata temu moja żona zmarła
prawie dostałem zapalenia gardła
podmuch rozpaczy zgasił płomień świeczki

głowa pękała trauma nie zna granic
złośłiwa zmora nicowała wnętrze
co ze mną będzie czy zobaczę jeszcze
zorzę poranka czy umknę jak łania

w pomrok szaleństwa w narkotyk niebytu
dziś przy mnie jesteś ławeczko kochana
burza ucichła bo czas leczy rany
wciąż medytuję nawet bladym świtem

tyś przyjaciółką w mojej samotności
stoisz u wejścia do mojego bloku
niebieska jesteś tak będzie co roku
kiedyś spróchniejesz nie dając radości

Czytany: 94 razy

R E K L A M A

=>