Mam wiersz skrojony ze wzruszeń

po jasnej stronie straż trzyma
od niego oczy lśnią słońcem
i serca wspierają klimat

rozmyją czasem wątpliwość
kroplą upadną gorącą
pomnożą blask nawet mały
nadziei ziarna wciąż kłosząc

znam ja dni trudnych ciężary
zastygłe w głuchym milczeniu
kiedy horyzont się wali
bez hologramu uśmiechu

pieszczotę słowa Ci niosę
szelesty serdecznych chęci
czas działa ma to do siebie
że w dobro i smutek wkręci

lecz jeszcze jest coś poza nim
ot choćby promień co zajrzał
napiętej struny kształt przybrał
roztańczył się w jezior falach

i nawet jeżeli to tylko
iluzja śpiewna i czysta
to dobrze się w niej zagubić
odszukać gdzie źródła iskra

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 51 razy

R E K L A M A

=>