Ach Garbatka! (O tym jak bawiła się grupa UCZ, ISiW, Politechnika Warszawska w maju 1979, 1980)
Wiosna blisko, tuż, tuż,
A więc mówi się już o majowym wyjeździe z paniami.
Wszyscy wiedzą już dokąd
I ufają głęboko, że w tym roku też będzie z jajami.

Ach Garbatka! Ach to ona! Gdzie jest taki drugi raj?
Nigdzie nie ma, niech ja skonam, nigdzie nie ma takich jaj.

Odżywają wspomnienia
O przeróżnych zdarzdeniach. O "koparze" i żurach, corridzie,
O Tomeczku i dziwkach
Innych śmiesznych rozgrywkach, O tym luzie - szlachetnym bezwstydzie.

Ach Garbatka!.....

Gdzieś gitara złamana,
Hania trzeźwa od rana, ktoś z werandy znów zleciał na baniak.
W drzewo wbita siekierą,
Nogi śmierdzą, cholera! Noc polemik nie do opisania.

Ach Garbatka!...

Ale po co się grzebać,
We wspomnieniach gdy trzeba już na wyjazd montować ekipę.
I porobić zakupy,
Zabrać wódę i.... zupy. Toż jedziemy na bal nie na stypę.

Ach Garbatka!....

Ten co kompem zabija,
Jak w ukropie się zwija. Nie wie jeszcze czy już wolna chata.
Ale w końcu jedziemy
I na pewno dotrzemy. Nazwa miejsca tak trochę garbata.

Ach Garbatka!...

Bar Myśliwski za nami.
Idziem dzwoniąc flaszkami. Gwarno, rojnie, wkrąg sypią się żarty.
Luz wszechwładny panuje,
Ktoś na pociąg wskakuje. Hej! Człowieku! Michalak otwarty?

Ach Garbatka!...

Już jesteśmy u celu,
Trzeźwych jeszcze zbyt wielu. Tak nie może się zacząć zabawa.
Więc Amorki-Browarki
Wnet sięgają po Warki, lecz niektórych już dręczy obawa.

Ach Garbatka!...

Jest przyjemnie i miło,
Lecz po ile na ryło? Ktoś z niepewnych zapyta nieśmiało.
Rzec by można Tawerna (pod pijaną zgrają).
Będzie chyba cysterna. Eeee! Kochani! Stanowczo za mało.

Ach Garbatka!...

Okazuje się jednak,
Iż korzystna jest średnia. Andrzej strumyk zalicza w ubraniu.
Płyną w las smętne pieśni.
Ktoś się drze: Stefan nie śpij! R-ka wyje jak wieprz przy konaniu.

Ach Garbatka!...

Wnet ognisko się żarzy
I kiełbasa się smarzy, już w popiele nie na patyku.
Kogoś paw męczy wielki.
Ktoś wykańcza butelki. Inni śpią pośród gwaru i krzyku.

Ach Garbatka!...

I tak mija dni parę.
Wciąż smakuje browarek, ale koniec, czas zamknąć już śpiewnik.
Cała zgraja na kacu
Do swych domów powraca, lecz za rok tutaj wróci - to pewnik.

Warszawa, 11 maja 1980.

Czytany: 64 razy

R E K L A M A

=>