Sny się wznoszą
z tej krainy
zamieniają się w tchnień szepty
tak by każdy jego okruch
stawał się przytulnie miękki

jeszcze gdzieś po drodze chwycą
promień słońca który właśnie
skończył swą wędrówkę przez dzień
i pleść może teraz baśnie

niech przewieje dotyk ciepła
przez nagromadzone żale
przygaszenia brak nadziei
przez zastygłą w sercu skargę

i na strunach letnich wzruszeń
wygra pieśń wdzięczności cichej
zakiełkuje obietnicą
że pogodę w myśli wpisze

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 85 razy

R E K L A M A

=>