Poranek [rankiem promień przez traw zieleń]
rankiem promień przez traw zieleń
cicho zwinnie jak wąż złoty
przedarł się w rumianków gąszcze
co zaspane jeszcze oczy

wielkie jak olśnienia koła
przecierały rosy chłodem
choć się uśmiech już wyrywał
z głębin spojrzeń na swobodę

trzeba wierzyć w rzeczy proste
powiedziałabym ... banalne
kiełkujące samosiejki
wszelkich dobrych myśli natchnień

więc gdy promień wpada świtem
jak skowronek w dłoń się wprasza
fruńmy z nim w gąszcz spraw codziennych
mając w sobie ciepła balsam

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 97 razy

R E K L A M A

=>