chwila z zielenią
zew fal od wody płynie miękki
o brzeg się załamuje z pluskiem
kołysząc trzciną zmarszczki rzeźbi
jak słodkiej pieśni tej nie ulec

idę ścieżynką ledwie znaczną
trawa w pokłonie muska stopy
kłosistość głosi wszem i wobec
wonność zdejmuje z kwiatów motyl

cudnieje chwila zieleń błyska
ptasi śpiew dźwięcznie towarzyszy
czuję już słońce w swych ramionach
nigdy nie dosyć takich wizyt

w rejony serca wpływa obraz
haftuje radość po horyzont
kto by przypuszczał że harmonii
dotykać będę nad brzeg idąc

mówię do ciebie szeptem tylko
każdy dźwięk głośny zburzy piękno
i życzę aby los pozwolił
z pląsem natury barwnej zetknąć


Maria Polak (Maryla)

Czytany: 104 razy

R E K L A M A

=>