O zachodzie
O zachodzie

lubię patrzeć
na złocisty bezmiar nieba
ciepło sączy się do serca
pieśnią słodką czas rozbrzmiewa

w takiej chwili wszystko mija
ciężar zrzuca myśl ochoczo
nie krępuje się czułości
aksamity łączy doznań

dziwnie jakoś jest przytulnie
powiem nawet że bezpiecznie
z dala dnia niepowodzenia
ciemność nie nadchodzi jeszcze

i wydaje się że można
wszystko dźwignąć rozpleść zdziałać
przezwyciężyć chłodu strony
dni minionych ściszyć hałas

szept odbity echem w toni
miodnym staje się balsamem
unaocznia chwil niezwykłość
piękno rzeźbiąc doskonałe

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 69 razy

R E K L A M A

=>