Między pucharem snu a jawą II
Sen miałem piękny, uroczy...
Gwiazdy stadami opadły na ziemię.
Patrzyłem z fascynacją w Twoje oczy.
W ich głębi odnalazłem natchnienie.

Dookoła tańczyły elfy, rusałki.
Bursztynowe morze perłami szumiało.
Na polach czerwieniły się maki.
Światło księżyca srebrem błyszczało.

Na niebie płynęły gryfy i smoki.
Przyjazne, więc inne niż w baśniach.
Tonęłem w Twoim uroku,
a Ty w moich ramionach.

Mijały godziny powoli i rozkosznie.
Pragnąłem, aby sen się nie kończył...
Bo co ja biedny porankiem pocznę?
Do nowego snu dzień cały będę dążył?


Oskar Wizard

Czytany: 117 razy

R E K L A M A

=>