Maj przyszedł
Przyszedł maj. Na zapach pora odpowiednia.
Zbieram, więc czym prędzej do koszyka kiście
bzu, w odcieniach nieba barwionego słońcem,
wiosennieje wszystko, śpiewa uroczyście.

Tylko ja nie umiem się jakoś zwiosennieć.
Tęsknotą usiane myśli nie chcą fruwać,
szarzyzna dni ciąży, pęta zniechęceniem
i błąkam się z żalem po czułości gruzach.

Widzę szlak przed sobą bezbarwny do bólu,
normalność bezgłośnie tykającą w kącie,
tylko jeszcze czasem dotknięta promieniem,
słyszę gdzieś z daleka, marzeń słodkich dzwonek.

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 154 razy

R E K L A M A

=>