Nie pytam nie drążą
Nie pytam nie drążę tylko Cię przytulam
przemycając ciepło w każdym moim słowie
życie ma tak wiele niebezpiecznych kantów
lawiną goryczy gasi światło spojrzeń

ufność nie jest mocną stroną dni i nocy
głodzą się nadzieje ciężar radość gniecie
gdyby tak się dało zresetować wszystko
o ile by łatwiej stawiać było pieczęć

na porażek rzędy na lawinę lęków
na krzyk który wyrwie mimowolnie rozpacz
i na tą samotność co tak bezlitośnie
wylewa się z ciszą odejść oraz rozstań

potrzebna jest zgoda na dnia rytm codzienny
na rozkołysanie marzeń choć wiatr hula
na to by nie patrzeć przez szparę w chwil biegu
myśli śpiewu serca nie zamykać w murach

jesteśmy wciąż w drodze do przystani światła
jak w laboratorium testujemy szczęście
nikt nas nie nauczył brak jest reguł stałych
jakie być powinno do życia podejście

tworzymy konstrukcję czasem nazbyt kruchą
i to siebie samych składamy w ofierze
mądrość zaskakuje dopiero po czasie
jednak mimo wszystko w wielką miłość wierzę

Maria Polak (Maria)

Czytany: 101 razy

R E K L A M A

=>