messenger (in memoriam)
dziesiątki już lat, spowita tumanem czarnych chmur ojczyzna twa,
szczęk mieczy, strzał świst, ognia żar, na jawie i śnie, koni tętent złowieszczy,
do zagłady ludu swego prą czerwonej róży i białej lilii kwiat,
lecz, wypełni się czas i rzeknie Pan, dość już tej krwi,
i przyjdzie na padół ten ogniem spowity, w Domremy,
ta , którą wybrał Pan,
żywot swój wieść jak lud swój będzie zwykły,
aż wezwie ją Pan i powie idź, i
ruszy do Vaucouleurs, i wesprze ją Baudricourt,
do stĂłp jego, Delfina, przypadnie w Chinon
ciebie wybrał nasz Pan, włożysz swych przodków koronę na skroń,
a ja cię powiodę do Reims,
i dasz ludowi wiadomego cudu znak,
odstąpi od Orleanu Lancastera ród,
lecz, nie śpi twój wróg, i zdrady przyjdzie czas,
odwróci się ten, którego ozdobiła skroń, korona zdobyta twą krwią,
i utrzyma wróg Compiegne, wracać gdy będziesz,
zawrą wolności przed tobą wrota,
i pochwyci cię burgundzki zbój, i odda róży krwawej,
trzydzieści srebrników zapłatą będzie mu,
i rzekną żeś z diabłem w zmowie,
podstępem, chytrością rzucą ci w twarz,
i postawisz, i uznasz swój błąd, na papierze krzyż,
lecz, na krótki czas, zrozumiesz, odwołasz, oszukał Cauchon,
na placu w Rouen, tłum zbiegnie się liczny,
a gdy języki ognia obejmą cię,
krzykniesz wybaczam wam,
miną dziesiątki lat, i zrozumieją wszyscy błąd,
i powie, posłańcem była prawdziwym, ten,
co Piotrem jest tu

Czytany: 84 razy

R E K L A M A

=>