Przygody Szabelki
I
Piątkowy wieczór Szabelki, będzie atrakcji pełen wszelkich,
wybiera się Ona bowiem do Siekierki, swej szwagierki.
Zjedzie cała familija, będą dwaj wujowie
dystyngowane Miecze, kuzyni Kordelasy co kochają wygibasy,
z Prus ciotka Szpada, znĂłw szyku zada, z Prowansji nobliwy stryj Rapier
co przy stole jak zwykle pochrapie, Mizerykordia, leciwa wdowa
po bracie szwagierki, chodzą słuchy, że ze wschodu się wybiera,
wieki nie widziana ciotka Karabela, do tego kilku stryjecznych braci LabrysĂłw
dość topornych w obejściu (choć z drugiej strony ponoć bardzo szarmanccy),
na koniec, siódma woda po kisielu, młode Sztyleciki, co lubią psotne żarciki.
Będzie to wieczór pełen tańców i podrygów, tu i ówdzie polecą iskry,
będą wspominki, gawędy i plotki, wśród młodzieży może nawet coś zaiskrzy.

II
Od wielu tygodni kampanii przeciw Turczynowi,
Szabelka moja siekła jak wściekła, szeregi tych,
co na chrześcijańskie ziemie mieli chrapkę.
Niejedną strąciła makówkę, krwawą czyniła
we wrogich szeregach potańcówkę, moja wierna Pani,
jeno się z pochwy ruszy, hardość każdego wroga kruszy.
Dziś, w piątek, pierwszy wyjątek, z bracią szlachtą
świętujemy pokój, u granic spokój, do rąbania rwie się Szabelka,
lecz przed nią praca niewielka, pod klingę pójdą pieczone kapłony,
szynki, kiszki, balerony, czasem tusza prosiaka,
w złotej skórce tłustego warchlaka.

III
Piątek, i jak co tydzień o tej porze, jestem znów
w rękach, twardych, mocnych, zarazem jednak czułych
i delikatnych, miecznika jaśnie pana hetmana, który z troską
ojca, co pochyla się nad rozpalonym czołem syna w malignie,
kładzie mnie na kolana i szczerby mej klingi rosi swą łzą szczerą.
Wróciwszy do siebie po tej słabości, bierze mnie w obroty,
w ruch idzie osełka, smary i maści niby u medyka, i dalej
polerować godzinami, aż blask bije w oczy, dając wyraz
kunsztu swego fachu.

IV
W piątek do spa Szabelka się wybiera,
niemoc jakoś ostatnio jej doskwiera,
weekend poświęci regeneracji i odnowie,
podstawa to, dbać o zdrowie.
Odda się cała w ręce fachowe,
by mieć ostrze gładkie, zdrowe, płatnerz i miecznik
wezmą się za nią, na nowo uczynią
Blasku Stali Panią, perła i bursztyn rękojeść ozdobi,
złotnik grawerem złotym pochwę wyżłobi.
Po takiej kuracji, blask bić będzie u pasa regimentarza,
jak od monstrancji księdza u ołtarza.

Czytany: 121 razy

R E K L A M A

=>