LŚNIENIE
Była sobie razu pewnego,
Zwykła rodzinka z przedmieścia spokojnego,

Był ojciec, pisarz niespełniony,
Matka, co czas cały, w domu miała zapełniony,
I synek wyśniony, chłopiec darem napełniony,

Nowa nadzieja przed rodziną nagle staje,
Los ich prowadzi na dróg rozstaje,

Nowa przygoda, w nowym domu czeka,
Nadzieja napełnia serce Jacka
Porywczego i ambitnego człowieka,

Złowieszczy, nietknięty zębem czasu,
Gmach olbrzymi, na szczycie pośród lasu,

Na nowych lokatorów, łypie okien swych okiem,
Sroga zima nadciąga szybkim krokiem,

Groza hotelu budzi się, przeszłość ożywa,
Krwawej historii, mgła realności już nie skrywa,

Mroczny byt z letargu się budzi,
Pragnie Dannyego, jak żadnego z ludzi,

Jasność chłopca, olbrzymia i mocna,
Po raz kolejny będzie mu pomocna,

Ojciec ulega piekielnych zjaw czarowi,
Oszalały, chce odebrać życie synowi,

Matka, jakby instynktem prowadzona,
Życie swe ma za nic, prędzej skona,
Nie pozwoli na śmierć owocu swego łona,

W mocy zła, ojciec, przez syna labiryntem wiedziony,
Na wskroś szalony, śladami Dannyego zwiedziony,

Słabość swą życiem przypłaca,
W sopel lodu się obraca,
W niwecz idzie sił ciemności praca,

Matka z synem z rąk mroku uchodzi,
Jasne słońce dla nich wschodzi.

Czytany: 101 razy

R E K L A M A

=>