Był w Elblągu raz Aptekarz
Był w Elblągu raz Aptekarz, który
Mieszając specyfiki, tworzył wspaniałe mikstury,
Jedne, z czół klientów zganiały trosk chmury,
Drugie, cudownie goiły egzemy skóry.


Był w Elblągu raz Aptekarz, który
Widząc wokół świat tak ponury,
Poszedł na spacer u podnóża Czarciej Góry,
I jak Alicja, wskoczył do króliczej dziury.


Był w Elblągu raz Aptekarz, który
Uwielbiał nowinki z popkultury,
Ostatnio street dance pokochał sercem całem,
I na ulicach tańczył z wielkim zapałem.


Był w Elblągu raz Aptekarz, który
Należał niegdyś do sowieckiej agentury,
Maści i żele były dlań przykrywką,
Swą tajną działalność nazywał rozrywką.


Był w Elblągu raz Aptekarz, który
Oleje swe darzył afektem, do kwasów czuł respekt,
Ługi traktował nieufnie, zasady dość zasadniczo,
Estry były mu obojętne, fenole, ta miłość zaczęła się już w szkole.


Był w Elblągu raz Aptekarz, który
Trawił żywot szukając w całym dziury
Razu pewnego, wstąpiła do apteki Pani wielce chora,
A naszego znachora, trafiła strzała Amora.


Był w Elblągu raz Aptekarz, który
Hodował nietoperze, zwyczaj dość ponury
A ja mu wierzę, że robił to z miłości,
Nie dla ich sproszkowanych kości.


Był w Elblągu raz Aptekarz, który
Uwielbiał nowinki z popkultury,
Ostatnio rapowi poświęcił się w całości,
Dissował, rymował, zdobył szacun gości.


Był w Elblągu raz Aptekarz, który
Usłyszał zew swej prawdziwej natury,
Wszedł do fryzjera żądając tonsury,
I wybrał zakon ścisłej klauzury.


Był w Elblągu raz Aptekarz, który
Noce poświęcał krzewieniu kultury,
W amoku pokrywał graffiti mury,
By Elbląg nie był bury i ponury.


Był w Elblągu raz Aptekarz, który
Spacerując, liczył w chodnikach dziury,
W magistracie, na piśmie składał skargi,
I miał z biurokracją ciągłe zatargi.


Był w Elblągu raz Aptekarz, który
Kochał nad życie swe kolby i menzury,
Moździerze wielbił skrycie, wagi darzył czułością,
A maści ucierał z lubością i aptekarską dokładnością.


Czytany: 55 razy

R E K L A M A

=>